Stolica Europy


Bruksela, stolica Europy – to określenie jest prawdziwe nie tylko ze względu na fakt, że jest siedzibą instytucji Unii Europejskiej. Bruksela jest naprawdę wielokulturowym miastem, miejscem gdzie można spotkać ludzi z niemalże każdego zakątka Europy. Może to być dość problematyczne dla kogoś, kto chciałby poznać Belgię… Przyznam że po wizycie w Brukseli do tej pory nie wiem jak wygląda „typowy” Belg. Ciekawa anegdota – jadąc windą w hotelu zagaił mnie po angielsku facet, który miał podobną rozterkę – po kilku dniach w Brukseli wciąż nie wiedział jak wygląda Belg. Po krótkiej wymianie zdań, kiedy powiedziałem że jestem z Polski, Pan przeszedł na język polski i wraz z osobami, które mu towarzyszyły wybuchnęliśmy śmiechem… Wielokulturowość i wysoki stopień „europeizacji” Brukseli nie przeszkadza jednak stwierdzeniu, że to naprawdę piękne miasto. Będąc tam tuż po wizycie w Amsterdamie przyznam, że jest zdecydowanie ładniejsza.

zlapanewkadr.pl_bruksela_02Zwiedzanie Brukseli zaczęliśmy od samego jej środka – Wielkiego Placu (Grand Place), przy którym znajdują się takie architektoniczne perełki jak Ratusz (Hôtel de Ville), Dom Króla (Maison du Roi). Wielki Plac roi się od turystów, a wokół niego i w bocznych uliczkach znajduje się mnóstwo kawiarni, restauracji i sklepów. Jest świetnym miejscem do zwiedzania, odpoczynku oraz zakupu belgijskich specjałów (piwnych i czekoladowych). Wielki Plac opuściliśmy Rue Charles Buls, przechodzącą w Rue de l’Etuve. Spacerując między sklepami z czekoladami i piwem doszliśmy do skrzyżowania z Rue du Chêne, przy którym stało mnóstwo ludzi. Okazało się, że są tam z powodu figurki siusiającego chłopca (Manneken pis), który jak się później dowiedzieliśmy jest symbolem Brukseli. Tak to jest, jak się zwiedza bez przygotowania… Figurka okazała się bardzo fotogeniczna i spędziłem trochę czasu łapiąc ją w kadr na różne sposoby, z których najbardziej przypadł mi do gustu, przez ozdobne ogrodzenie okalające fontannę, do której siusia ten mały chłopiec z brązu. Swoją drogą uśmialiśmy się, gdy nagle rozwiązała nam się zagadka, dlaczego w każdym sklepie oferują czekoladowe figurki tego chłopca w przeróżnych gabarytach.

Kolejnym ciekawym miejscem okazało się wzgórze artystów (Mont des Arts), a zwłaszcza znajdujący się tu ogród Jardin du Mont des Arts. To stąd fotografowałem wieżę ratusza z kwiatami, czy posągiem króla Alberta I. Również tutaj znajduje się ta interesująca alejka z drzew, którą złapałem w jeden z kadrów. Wędrując „w górę” trafimy na Place Royale, z którego już tylko krok do Pałacu Królewskiego przy Place des Palais. Bardzo ładne miejsce, warte zobaczenia i kilku kadrów. Obok znajduje się przepiękny i ogromny Parc de Bruxelles – warto wstąpić, odpocząć chwilę wśród zieleni i kwiatów. zlapanewkadr.pl_bruksela_04Kierując się Rue de la Régence w stronę monumentalnego Palais de Justice warto zatrzymać się w uroczym parku przy Place du Petit Sablon skąd złapałem w kadr przez różany krzew Kościół Notre-Dame du Sablon. Odpoczywając w parku zostałem poproszony o zrobienie zdjęć przez kobietę z mężem i dwiema córkami. Po kilku zdaniach po angielsku okazało się, że pani jest Polką, która odwiedza po latach Brukselę, gdzie poznała swojego męża – Niemca. Sympatyczna pani pokierowała nas do najlepszych jak się później okazało frytek w Belgii – o tym za chwilę.

Ogromny Palais de Justice nie okazał się miejscem do ciekawych kadrów, głównie ze względu na trwające remonty i oblepienie elewacji i wieży rusztowaniami. Warto jednak z Place Poelaert pooglądać panoramę miasta. Ciekawym miejscem okazał się Porte de Hal. Bardzo urokliwy zamek będący pozostałością fortyfikacji miejskich. W towarzystwie pobliskiej zieleni jest wart kilku kadrów, co zresztą widać w albumie. Następnym miejscem, do którego się skierowaliśmy był Place Jourdan. zlapanewkadr.pl_bruksela_05To właśnie tutaj, na słynne frytki pokierowała nas Polka spotkana przy Petit Sablon. Niepozorne Maison Antoine jest po prostu okrągłą budką stojącą na środku placu. Nie sposób jej przeoczyć bo z daleka widać długie kolejki. Tak… dobre 40min oczekiwania na frytki… wszystko inne można kupić w osobnym okienku bez oczekiwania, ale kolejki są właśnie po frytki, po które osobiście przybywali i przybywają królowie Belgii i inne mniej lub bardziej znane osobistości (swoją drogą bardzo blisko znajduje się siedziba Parlamentu Europejskiego). Z uwagi na „polityczność” Brukseli nikogo nie dziwią liczne parady. Nas jednak zaskoczył konwój nagich gejów i lesbijek na rowerach i rolkach… niespotykane hmmm doznanie, ale darowałem sobie łapanie w kadr. Przynajmniej zabili czas w kolejce. Gdy już się doczekaliśmy frytek, radość była ogromna. Muszę przyznać, że były naprawdę świetne, ale ciężko mi stwierdzić, czy smaku nie dodał im czas oczekiwania, po którym żołądek ma ochotę zacząć trawić ubranie. Frytki zjedliśmy w pobliskim Leopold Park. W tym też parku przekonałem się jak wymagające poświęceń może być fotografowanie. Próbując złapać w kadr kaczkę z młodymi nad sadzawką, musiałem wyginać się w dość nienaturalny sposób, czego odmówiły moje spodnie… No cóż, pęknięcie w kroku nie było na szczęście widoczne więc poza odrobiną śmiechu dało się wytrzymać do powrotu do hotelu.

Po dłuuuuuugim spacerze powrotnym w kierunku centrum i ponownym odpoczynku w ogrodzie przy Mont des Arts skierowaliśmy się Boulevard de Berlaimont do Katedry św. Michała i św. Guduli – wygląd znajomo jeżeli ktoś widział Notre-Dame w Paryżu, ale nie będę się wypowiadał odnośnie szczegółów architektonicznych. Kolejnym interesującym miejscem był Place Sainte-Catherine. Okolica znajdującego się tutaj Kościoła Św. Katarzyny okazała się, mimo wielu turystów bardzo spokojna i cicha – zwłaszcza przyjemny, długi plac biegnący na północ od kościoła.

zlapanewkadr.pl_bruksela_20Bruksela to nie tylko stolica Belgii i stolica Europy – to nawet można powiedzieć Europa w pigułce i to dosłownie. Za sprawą parku miniatur Mini-Europe można w kilka chwil „odwiedzić” wszystkie najważniejsze miejsca Starego Kontynentu. To niesamowita atrakcja zwłaszcza dla dzieci, ale spodoba się również dorosłym. Park miniatur, park wodny Océade, planetarium oraz słynne Atomium mogą wciągnąć spokojnie na cały dzień kogoś kto ma dzieci. Park miniatur może szczególnie przypaść do gustu wielbicielom fotografii makro i zbliżeniowej, ale nie tylko. Można tu tworzyć niesamowite kompozycje miniaturowych budynków, ludzi, zwierząt i pojazdów z naturalnej wielkości kwiatami, roślinami czy też wyrastającymi w tle Atomium i wodnymi zjeżdżalniami Océade. Mały niesmak pozostawił parkomat, który bez pardonu połknął kilka monet nie wydając w zamian opłaconego biletu oraz fakt, że pod koniec zwiedzania padła druga bateria w aparacie… no cóż – to ostatnie to akurat nauczka dla Pana fotografa. Zapasowe baterie ładuje się natychmiast po powrocie i nie zostawia się nienaładowanych w torbie.

Bruksela zachwyciła, Bruksela urzekła. Bruksela jest z pewnością warta zobaczenia, Bruksela okazała się też świetnym miejscem do łapania kadrów. Zdecydowanie polecam odwiedziny Stolicy Europy, a póki co zapraszam do albumu, gdzie można ją pooglądać złapaną w kadr mojego aparatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.